NASI PARTNERZY

NASI PARTNERZY:

doRestauracji

środa, 27 marca 2013

RESTAURACJA RONDEL SOPOT

RESTAURACJA RONDEL
SOPOT

kuchnia polska 

sprawdź menu

Sopot, Boh. Monte Cassino 17

tel. 726 26 26 





3 komentarze:

  1. W ub tygodniu odwiedziliśmy Sopocki Rondel.Byliśmy we czworo i dwójka dzieci.Każde z nas zamówiło inne danie.Wszystko było przepyszne i nie do przejedzenia.Mięsa mięciutkie,sosy bardzo smaczne.Surówki dobre a kapusta na krótko....mniam:) Obsługa fachowa i bardzo grzeczna.Dzieci dostały kredki i kartki do kolorowania w oczekiwaniu na jedzonko.restauracja miła i przytulna.Ceny jak na Sopot nie za wysokie.W każdym razie za te pieniądze wychodzi się z pełnym brzuchem:) Polecam wszystkim głodnym i nie tylko,bo wielki kubeł herbaty z imbirem i miodem rozgrzeje i ugasi pragnienie:):):)

    OdpowiedzUsuń
  2. Sopocki Rondel jest restauracja, którą trudno ocenić jednoznacznie. Zarówno ocena pozytywna jak i ocena negatywna nie oddadzą w pełni poziomu tego lokalu.

    Pierwsze wrażenie po wejściu jest bardzo pozytywne. Ciepłe i przytulne wnętrze lokalu urządzonego w wiejskim stylu, a do tego sympatyczna obsługa. Zamówienie składające się z 3 dań: przystawki z boczniaków, placków ziemniaczanych ze śmietaną, medalionów wieprzowych jako danie główne i deseru lodowego.

    Na początek: skarb leśniczego, czyli "aromatyczne boczniaki w panierce smażone na głębokim oleju polane sosem kurkowym". Na talerzu otrzymałem sporą ilość usmażonych w panierce grzybów pociętych w paski. Dodatkowo w miseczce podano sos śmietanowy z kawałkami kurek. Boczniak nie był ani aromatyczny, ani tym bardziej smaczny. Wysmażony na wiór smakował jak podeszwa. Nie zostało w nim nic z soczystego grzyba. Nie uratował dania nawet sos kurkowy, który był przepyszny.




    Kolejne danie, to placki ziemniaczane. Zrobione co prawda z prawdziwych starkowanych ziemniaków (na co wskazywała struktura placka), ale niesamowicie cienkie i - podobnie jak grzyby w przystawce - wysmażone na wiór oraz dodatkowo spalone. Wszystkie trzy, które podano. Zdziwiony jestem, że coś takiego kucharz wypuścił na stół gościa, zamiast wyrzucić to po prostu do koszu. Na szczęście po zwróceniu uwagi kelnerowi na to, że danie nie spełniło oczekiwać zostało ono wycofane z rachunku i zostałem przeproszony za tę wpadkę kucharza.




    Przygotowany na najgorsze oczekiwałem na danie główne, czyli znalezione, nie kradzione ("medaliony z polędwiczki wieprzowej duszone w sosie kurkowo-tymiankowym z dodatkiem białego wina"). I tu nastąpiło bardzo pozytywne zaskoczenie: otrzymałem przepyszne, dobrze zamarynowane kawałki mięsa, których smak doskonale został podkreślony sosem, którego smak miałem okazję poznać przy okazji nieszczęsnej przystawki. Mięso było bardzo kruche i delikatne, wprost rozpływało się w ustach. Do mięsa podano świeżo usmażone frytki, które były złociste i chrupiące na zewnątrz i miękkie w środku. W daniu zabrakło mi jednak surówki.




    Zadowolony z dania głównego czekałem na deser, czyli puchar lodowy z bitą śmietaną. Puchar to jednak mylne określenie, ponieważ lody podano... w słoiczku. Pomijając względy estetyczne (deser sprawiał wrażenie papki) same lody były przepysznie czekoladowe. Smak lodów niestety zepsuła "bita" śmietana, która nie dość że wyjątkowo szybko zamieniała się w białą breję, to jeszcze dodatkowo miała... wyraźnie słony posmak. Posmak, który w ustach utrzymał się przez długi czas po opuszczeniu lokalu.

    Gdybym miał oceniać samo danie główne, to ocena byłaby bardzo wysoka. Jednak obiad czy kolacja to nie tylko danie główne, więc niestety ogólna ocena jest bardzo niska. Ogólnie zatem: nie polecam.

    OdpowiedzUsuń
  3. No to kulinarnych wojaży ciąg dalszy ... Dzisiaj padło na ofertę grouponową w restauracji "Rondel" w Sopocie.

    Na pierwszy rzut oka domowo wyszykowana restauracją, o takim samym klimacie. Jednak charakter restauracji to przede wszystkim jakość serwowanych dań i ich smak. I tutaj - niestety - niemiłe zaskoczenie, choć nie do końca.
    Ale po kolei ...

    Jako pierwsze danie zamówiłem "rosół Babuni". Niestety rosół był jałowy w smaku i do tego bardzo mocno odchudzony, z grudkami makaronu. Jednym słowem zupę musiała przygotować mocno odchudzona w kieszeni babcia emerytka. Bo żadna Babcia, ceniąca polską kuchnię, takiego rosołu nie podałaby na stół.

    Następnie otrzymałem 3 placki ziemniaczane ze śmietaną i cukrem. Placki były spalone, gorzkie w smaku i płaskie jak rozbity z rozmachem kotlet schabowy. Jedynym ich atutem była podana do nich, przepyszna w smaku śmietana. Danie było niesmaczne i nie zasługiwało na to, aby podać je na stół. Na szczęście, po zwróconej uwadze dotyczącej jakości podanego dania, zostało ono odliczone od rachunku, a kelner przeprosił za zaistniałą sytuację.

    Przyszła kolej na danie główne: "Barania łąka". Przepyszna w smaku, soczysta i przygotowana w marynacie baranina, podana na ciepłej bułce. Poezja smaku. Do mięsa podano klasyczne, świeże frytki. Nie ulega wątpliwości, że danie główne obroniło honor restauracji.

    Na deser otrzymałem lody waniliowo - czekoladowe podane w ciekawy sposób - w słoiku. Niestety smak lodów zepsuła słona bita śmietana (choć określenie tego, co miało być śmietaną - śmietaną jest mocno na wyrost).

    Ogólnie, trudno mówić o restauracji jako dobrej, jeśli szef kuchni "chrzani" tak proste dania jak rosół, placki ziemniacze czy lody.

    Dziwne wydało mi się, że danie główne było tak znakomite w smaku, ale tego nie można nie zauważyć. Choć doprawdy dziwny jest tak wielki kontrast.

    Wspaniałym doświadczeniem - co uważam bezsprzecznie za bardzo ważne - była postawa przesympatycznego kelnera, który w sposób bardzo fachowy zaradził problemowi i dykretnie dbał o gości. Wielki szacunek dla Niego.

    Ocena ogólna retsauracji: 3,5 / 5
    Szkoda wielka, bo myślę, że potencjał w tej restauracji jest i należy go wykorzystać, czego serdecznie życzę.

    OdpowiedzUsuń

Chcesz podzielić się swoją opinią o lokalu?

Wypełnij formularz: http://www.smakosze.info/p/podziel-sie-opinia.html