NASI PARTNERZY

NASI PARTNERZY:

doRestauracji

czwartek, 16 stycznia 2014

San Marco Gdańsk: "jedyna kulinarna Ambasada Wenecji w Trójmieście" (?)



Dzisiaj miałem okazję spędzić miły wieczór z moimi wspaniałymi Przyjaciółmi. Wybór padł na Ristorante San Marco, mieszczącą się na gdańskiej Starówce. Hasło reklamowe lokalu brzmi: "Mamy ogromną przyjemność bycia jedyną, Kulinarną Ambasadą Wenecji w Trójmieście". Po dzisiejszym wieczorze mogę śmiało powiedzieć, że to stwierdzenie jest mocno na wyrost.

Pierwsze wrażenie po wejściu do lokalu nie jest zbyt przyjemne. Praktycznie poza zmianą nazwy lokalu z Cafe Rouge na San Marco nic się nie zmieniło. Plastikowe, ogromniaste żyrandole w kolorze czerwonym, ciężkie sofy obite zamszem czy zamszowe obrusy mocno kłócą się z lekkością i prostotą włoskich restauracji. Rażą papierowe bieżniki z metra cięte na każdym stole...Restauracja cenami snobuje się na tę "z górnej półki", jednak detale wskazują, że jest to tylko snobowanie się... No i te okruchy jedzenia po poprzednich gościach na zamszowych obrusach...

Skoro restauracja nazywająca siebie "jedyną kulinarną ambasadę" - to oczywiście znowu włoska pizza. Na tym polu jednak znowu rozczarowanie. Ciasto prawie dobre, ale nie wytrzymuje próby porównawczej z plackami serwowanymi w Sempre czy La Cucina. Cienkie i smaczne, ale podczas stygnięcia traci swoją kruchość i robi się gumowate. 

Zamówiliśmy cztery rodzaje pizzy: 
PROSCIUTTO E FUNHGI - sos pomidorowy, mozzarella, prosciutto, pieczarki  
DIAVOLA - sos pomidorowy, mozzarella, salami picanto, cebula, pepperoni
CAPRICCIOSA - sos pomidorowy, mozzarella, szynka, pieczarki, karczochy
CONTADINA - sos pomidorowy, mozzarella, gorgonzola, pieczarki, boczek, cebula

Pomimo różnych składników w smaku praktycznie nie było żadnej różnicy, poza wyraźnie ostrą Diavola. Szynki prosciutto w pizzy prawie nie było, ser gorgonzola tak charakterystyczny w smaku praktycznie był niewyczuwalny, boczek był bardzo mocno przerośnięty tłuszczem i od wysokiej temperatury nieapetycznie pozwijany psując efekt całego dania a pieczarki były w zbyt dużych kawałkach i miały mocno wyczuwalny kwaśny smak. Poza tym składniki nie były równomiernie rozłożone na całym placku, tylko wrzucone na zasadzie: gdzie upadło, tam było.

Myślę, że nie była to "prawdziwa włoska pizza", jak reklamuje się lokal plakatem przy wejściu, ale coś co próbuje nieudolnie udawać to danie. 

No i należy się przygotować na mocno wygórowane ceny napojów: duża kawa latte za 14 zł czy herbata za 8,50 to ceny wysokie nawet jak na gdańską Starówkę.







2 komentarze:

  1. Gdyby nie zaproszenie od przyjaciół, pewnie bym nie zajrzała do tego lokalu i nie skorzystała z ich kuchni. W oczekiwaniu, stałam sobie i zaglądałam cichaczem przez okno. Ludzi mało, ale uśmiechnięci, pochłonięci rozmowami, znaczy jakaś atmosfera miła będzie w lokalu.

    Pierwsze wrażenie po wejściu do lokalu to: matko kochana, przyślijcie tu panią Gesslerową! Jeszcze tak przeładowanej sali w życiu nie widziałam! Wszystkiego po trochu, naćpane w każdym kącie a już czerwony, plastikowy ogromniasty żyrandol nadawał zamiast szyku wrażenia kiczu. Prawie cały wieczór zastanawiałam się, kiedy to wszystko było myte lub odkurzane!

    Po zajęciu miejsca przy stole, wszyscy mieliśmy z lekka skonsternowane miny. Czerwony, chyba dawno temu odkurzany obrus, przykryty był dwoma pasami papieru, z metra ciętego. Zastanawialiśmy się czy go ściągnąć i czy na nim będziemy jeść. Mało tego, jeden pas nosił już znamiona używania, ale kelner, w ogóle się tym nie zainteresował. My z kolei, nadal nie byliśmy pewni co ten papier oznacza na tym stole, i czy należy zwrócić na to uwagę obsłudze sali.

    Zamówiliśmy pizzę, każda o innym smaku. Niestety wizualnie nie zrobiły na nas odpowiedniego wrażenia. Każda wyglądała prawie identycznie, prawie identycznie smakowała, połowy składników, które miały je rozróżniać albo nie znaleźliśmy, albo odrzuciliśmy ze względu na nieciekawy wygląd (mówię tu głównie o kaparach i tym koszmarnym tłustym boczku, nie wspominając o dziwnie smakujących pieczarkach). Jedyne co mogę zaliczyć na plus swojej pizzy, to… brzegi ciasta, które kiedy jeszcze były ciepłe, były chrupkie i smaczne. Ale to przecież za mało, żeby chwalić całą pizzę, prawda?

    Jako gość, nie wnikałam za bardzo w ceny, ale sądząc po rozmowie przyjaciół, przypuszczam, że były one aż nadto wygórowane. Podsumowując krótki wywód o tej restauracji: żeby nie fakt, że bawiłam się świetnie z przyjaciółmi w tym lokalu, pewnie po wyjściu od razu starałabym się o nim zapomnieć.

    Nie polecam

    OdpowiedzUsuń
  2. Lokal na pewno nie przyciąga wystrojem, papierowe "bieżniki" na stołach wręcz odrzucają. Pierwszy raz widziałam coś takiego, czyżby świadczyło o lenistwie? Goście wychodzą, zmieniamy papier i mamy "czysty" stół.....Masakra. Pizza bez rewelacji, niby różne rodzaje a nie różniły się praktycznie niczym, no może poza tym, że pizza z boczkiem miała kilka ohydnych wielkich i tłustych kawałów boczku....Jedyna jaka mi smakowała to Diavola (chociaż nie lubię pizzy na ostro) - chyba dlatego że miała wyrazisty smak... Ceny kawy i herbaty mocno przesadzone. Jedyne co mogę napisać na plus to miła obsługa ale w końcu do lokalu chodzi się aby dobrze zjeść a nie tylko dla obsługi. Zdecydowanie NIE POLECAM!

    OdpowiedzUsuń

Chcesz podzielić się swoją opinią o lokalu?

Wypełnij formularz: http://www.smakosze.info/p/podziel-sie-opinia.html