NASI PARTNERZY

NASI PARTNERZY:

doRestauracji

piątek, 2 maja 2014

Paryż od kuchni

Dzisiejsza relacja związana jest z moim kilkudniowym pobytem w Paryżu. Był to czas bardzo intensywnego zwiedzania, jednak przedmiotem mojego zainteresowania były nie tylko zabytki pięknego miasta, ale również tamtejsza kuchnia. Trzeba przyznać, że praktycznie na każdym kroku można trafić na boulangeries oferujące nie tylko przepyszne bagietki, ale również różnego rodzaju kanapki, sałatki czy ciastka, brasseries w których można zjeść szybki lunch czy późny obiad jak również mniej lub bardziej ekskluzywne restauracje, gdzie podawane są dania z karty. Praktycznie każdy z lokali oferuje plate du joure, czyli danie dnia lub dwa dania dnia do wyboru w atrakcyjnej cenie.


A oto kilka specjałów kuchni francuskiej, których miałem okazję spróbować:


Bagietka... tak prosta w swojej formie, a tak pyszna. I tak zupełnie inna od tego, co jest oferowane w naszych piekarniach.  Pysznie chrupiąca na zewnątrz oraz cudownie miękka i elastyczna wewnątrz, nawet po pewnym czasie od wypieku. Smakuje fantastycznie zarówna jako osobne danie jak również jako dodatek do dań czy podstawa kanapki. Jest podawana w każdym miejscu jako dodatek do zamawianych dań. Najlepsze śniadanie? Bagietka wprost z piekarni ze świeżo zrobioną sałatką i pyszną kawą w kubku zjedzone na ławeczce pod fontanną w cieniu stojących dumnie naprzeciw siebie Grande Arche de la Fraternité oraz Arc de triomphe. Nie ukrywam, że będzie mi brakowało jej smaku...




Sery... kolejne bogactwo francuskiej kuchni. La Maisone du Fromage to jeden z wielu sklepów w Paryżu, które zajmują się sprzedażą wyłącznie serów oraz win im dedykowanych. Nie ukrywam, że wchodząc do tego sklepu doznałem prawie że szoku. Takiego bogactwa i różnorodności serów nie widziałem jeszcze do tej pory. No i ten cudowny i delikatny aromat "śmierdziuchów", który czuć zaraz po wejściu do sklepu. Smak serów: obłędny. I tak samo jak w przypadku bagietki bardzo różny od tego, co jest sprzedawane w Polsce. Szczególnie czuć różnicę w przypadku serów pleśniowych.



Foie gras, czyli pasztet produkowany ze stłuszczonych wątróbek kaczych i gęsich -  jedna z najdroższych potraw kuchni francuskiej. Ma bardzo osobliwy i specyficzny smak, który mi osobiście nie posmakował. Może być podawany z dodatkami, np. truflami czy pianką na bazie parmezanu (wersja która miałem okazje spróbować).


Soupe l'oignons czyli tradycyjna francuska zupa cebulowa była najbardziej wyczekiwanym przeze mnie daniem francuskiej kuchni. Chciałem poznać prawdziwy smak tego dania. Przyznam szczerze, że byłem zawiedziony dostępnością - a raczej jego brakiem - tej pozycji w menu odwiedzanych lokali. Dopiero u stóp katedry Notre Dame w restauracji  Le Tambour D'Arcole udało mi się jej posmakować. Pomimo tego, że sam lokal jest paskudny podana zupa była przepyszna. Idealne połączenie uduszonej na maśle cebuli, białego wina i tartego sera. 




Chateaubriand steak czyli francuska odmiana steku to kolejna osobliwość francuskiej kuchni. Kawałek cienkiego fileta wołowego podawany z sosem musztardowym lub sosem béarnaise oraz z opiekanymi ziemniakami w ziołach lub frytkami. Mięso bardzo kruche i delikatne w smaku, wzmocnione wyrazistym smakiem sosu.

Larousse Gastronomique podaje, że przepis opracował kucharz Montmireil dla François - René de Chateaubrianda w czasach napoleońskich. 



Crème brûlée czyli deser przygotowywany na bazie kremu z jaj, śmietany i cukru, uwieńczony warstwą skarmelizowanego cukru to jeden ze sztandarowych deserów francuskiej kuchni. Wyjątkowo delikatna konsystencja i niesamowity smak. Sam krem jest bardzo subtelny w smaku, jednak warstewka skarmelizowanego cukru doskonale podkreśla smak deseru. Jako ciekawostkę można podać, że choć pochodzenie deseru nie jest do końca ustalone, to  po raz pierwszy opisany został on w książce kucharskiej François Massialota w 1691.




Le soufflé au chocolat czyli suflet czekoladowy to kolejny deser kuchni francuskiej, który powalił mnie na kolana. Ten zaserwowany w restauracji hotelu Bristol był nieziemsko czekoladowy a przy tym cudownie puszysty na zewnątrz i płynny w środku. Podany ze złotym sosem na gorąco oraz zimnymi lodami. Prawdziwa poezja smaku i ukoronowanie pysznej kolacji.





Francuski szampan i wina. O ile nie jestem miłośnikiem szampana i nawet francuski oryginalny szampan wypity na szczycie wieży Eiffla nie był w stanie mnie przekonać do tego alkoholu, o tyle francuskim winem zapijałem się z prawdziwą przyjemnością. Nie tylko moim ulubionym białym wytrawnym, ale również białym słodkim czy czerwonym. Prawdziwa rozkosz dla podniebienia. Zanim jednak zamówimy kolejny kieliszek w restauracji warto pamiętać, że często koszt jednego kieliszka wina może być większy niż koszt całej butelki tego wina w winiarni, Warto o tym pamiętać chociażby w cukierni Angelina w Wersalu :)





A teraz trochę o restauracjach, które odwiedziliśmy


Szukając restauracji na zjedzenie późnej kolacji trafiliśmy w okolice lokalu, do którego stał spory ogonek ludzi. Było to dosyć nietypowe, ponieważ pozostałe lokale w okolicy były raczej pustawe. Stanęliśmy w kolejce. Po kilkudziesięciu minutach oczekiwania dostaliśmy się do środka LE RELAIS DE L'ENTRECOTE. Malutkie stoliki, bardzo blisko siebie - ogólnie bardzo ciasno. Po chwili podeszła kelnerka. Na moją prośbę o kartę odparła zdziwiona, że nie ma karty i dalej zapytała tylko jak ma być wysmażony steak. Drugie pytanie dotyczyło tego, czy ma być wino, bez pytania o jego rodzaj czy ilość.



Jako starter otrzymaliśmy sałatę z orzechami i vinaigrette musztardowym oraz od razu całą butelkę czerwonego wina. No i oczywiście pokrojoną bagietką. Muszę przyznać, że takie połączenie smaków (sałata + orzechy + musztarda) było bardzo ciekawe i doskonale przygotowywało na smak dania głównego.







Następnie otrzymaliśmy danie główne: pokrojony w paski steak z frytkami i sosem musztardowym. Jakież było nasze zdziwienie, kiedy po zjedzeniu porcji podeszła do nas kelnerka z kolejną porcją tego samego dania.

Trzeba przyznać, że mięso było bardzo dobre. Mięciutkie i bardzo delikatnie przyprawione. Spora ilość sosu, w którym mięso było skąpane doskonale podkreślała delikatność mięsa. 



Najedzeni poprosiliśmy o deser: creme brulee oraz vacherin glace. O ile creme brulee nie było już zaskoczeniem, ponieważ podczas pobytu w Paryżu mieliśmy okazje go próbować parokrotnie i za każdym razem był on doskonały, o tyle drugi deser był sporym zaskoczeniem.






Na talerzu oblanym sporą ilością pysznej czekolady stała wieżyczka złożona z naprzemiennie ułożonych warstw: beza / lody / beza / lody. Całość była obłożona bitą śmietaną i oblana czekoladą. 
Warto było poczekać w kolejce :)













Castel Cafe to lokal znajdujący się w niedalekiej odległości od wieży Eiffla. Po emocjach związanych ze zdobywaniem szczytu wieży można w niej usiąść i spokojnie zjeść niedrogi obiad lub wypić kawę. W Castel Cafe mięliśmy pierwszy raz styczność z francuską odmianą steaka. Jak w sporej ilości lokali, tak również tu, był on podawany z frytkami. Tym razem jednak był podany klasycznie, bez żadnych sosów. Mięso wysmażone zgodnie z życzeniem, bardzo kruche i delikatne w smaku. 

W poszukiwaniu niedrogiego miejsca na zjedzenie posiłku w pobliżu wieży warto zejść z głównej ulicy i skierować się w którąś z licznych bocznych uliczek. Przy okazji poszukiwania doskonałego miejsca do zjedzenia posiłku można podziwiać uroki paryskich uliczek :) 



Angelina, to sieć lokali w których można zjeść lunch czy wypić kawę, ale jest to również miejsce gdzie można spróbować słodkich doskonałości na bazie przepysznej czekolady Mont Blanc. Osobiście miałem okazję spróbować ciastka o nazwie Mont Blanc, która się składała z bezy pokrytej dużą ilością kremu na bazie śmietany oraz mnóstwem "włosów" z czekolady. Doskonałe łącznie z kawą i winem Monbazillac pochodzącym z południowej części regionu Bergerac we Francji. To wyśmienite likierowate wino białe  o wspaniałym bogactwie aromatów najlepiej smakuje podane do deserów, ciast, tortów oraz do serów pleśniowych.






Na zakończenie chciałbym opisać swoje wrażenia z pobytu w restauracji Hotelu Bristol - Le 114 Faubourg. Miejsce bardzo szczególne, ponieważ okazja była również szczególna: celebrowanie 40 urodzin piszącego :)

Miejsce bardzo ekskluzywne nie tylko ze względu na sąsiedztwo: legendarny pięciogwiazdkowy hotel Le Bristol, który począwszy od swojego powstania w 1925 r gościł wiele sław czy Pałac Prezydencki, ale przede wszystkim ze względu na swojego szefa kuchni Erica Desbordesa i otrzymaną w 2013 r gwiazdkę Michelina. Stolik trzeba rezerwować z kilkutygodniowym wyprzedzeniem.

Obsługa w lokalu jest wyjątkowo uprzejma i przyjazna gościom. Każde podane danie jest w skrócie opisywane przez kelnera w momencie jego serwowania. Pozwala się to przygotować na nieziemskie doznania smakowe.



Jako przystawkę otrzymaliśmy foie gras podane z pianką z parmezanu. Dosyć osobliwe pomieszanie dwóch różnych smaków, ale bardzo ze sobą współgrające. Delikatna pianka ze stopionego sera o bardzo wyrazistym smaku doskonale podkreślała smak pasztet
Danie główne składało się z kruchego steka francuskiego podanego z sosem na bazie szpiku kostnego, puree z ziemniaka pieczonego na sianie podanego w ziemniaku oraz twarożku z młodym siekanym drobno szczypiorkiem. Samo mięso bardzo delikatne w smaku, doprawione jedynie solą i świeżo zmielonym pieprzem. Sos ze szpiku kostnego  wzbogacony opiekaną cebulką został podany w przeciętej wzdłuż kości. Do tego delikatne puree zapieczone na sianie w taki sposób, że aromat i smak siana delikatnie przeniknął do wnętrza ziemniaka dając niesamowite wrażenia smakowe. Całości dania dopełniał delikatny twarożek, którego smak idealnie współgrał z ziemniakiem, mięsem i sosem


Ukoronowaniem wspaniałej kolacji był Le soufflé au chocolat czyli suflet czekoladowy. Bardzo delikatny, płynny w środku,  mus czekoladowy podany z pysznymi lodami. Do tego złoty sos. 

Prawdziwym jednak hitem wieczoru była możliwość osobistego spotkania z szefem kuchni, który opracował te wszystkie kulinarne cudeńka :)









Na koniec kilka praktycznych uwag:

Warto zaopatrzyć się w kartę Paris Museum Pas już w Polsce, ponieważ umożliwia swobodny wstęp do wielu obiektów muzealnych bez konieczności stania w kilometrowych kolejkach do kas biletowych. Niestety nie daje nam pierwszeństwa wejścia do obiektów (o czym informują na swojej stronie), ponieważ do kontroli bagażu / osobistej trzeba stać prawie w każdym ważniejszym obiekcie muzealnym niezależnie od kolejki do kasy biletowej. W praktyce wygląda to tak, że stoimy w kolejce do kontroli a potem już z pominięciem kolejek do kas biletowych możemy się udać na zwiedzanie.


Na stronie parisinfo.com można zakupić w bardzo atrakcyjnej cenie pakiet, na który składają się: karnet Paris Museum Pass, bilet 2,3 lub 5-cio dniowy uprawniający do wielokrotnego przemieszczania się wszystkimi środkami komunikacji miejskiej w  strefach miejskich I-III (metro, RER, autobusy), rejs statkiem po Sekwanie oraz przejazd autobusem wycieczkowym. Zakup takiego pakietu pozwala nam zaoszczędzić sporo na przejazdach, ale również na wejściach do obiektów. Karnet PMP nie obowiązuje w wieży Eiffla!


Paryskie metro pozwala nam na dojechanie praktycznie do każdego obiektu muzealnego. Kupując pakiet o którym napisałem powyżej otrzymujemy również mapkę z zaznaczonymi miejscami godnymi zobaczenia oraz schemat linii metra. Warto mieć tę mapkę przy sobie, ponieważ pozwala w szybki sposób odszukać najlepsze połączenie do wybranego obiektu oraz wskazuje stacje przesiadkowe. W metrze nad każdym wejściem znajduje się mapka z zaznaczonymi stacjami oraz obiektami muzealnymi zlokalizowanymi przy danej stacji.

Schemat linii RER już nie jest tak prosty i intuicyjny. Jednak tego środka komunikacji potrzebujemy w zasadzie tylko po to, żeby się dostać do Wersalu. Wszędzie indziej dostaniemy się metrem, chociaż niektóre przewodniki zalecają dojazd komunikacją RER. Zwracajmy baczną uwagę na dojazd do Wersalu, ponieważ niektóre przewodniki mylnie podają, że należy wysiąść na ostatniej stacji RER C. Ta linia jeździ w kilku kierunkach (pociągi mają swoje nazwy na wyświetlaczach rozkładów jazdy), przy czym dwie linie prowadza do Wersalu, ale tylko ta gdzie końcową stacją jest Versailles Château dowiezie nas pod sam prawie pałac.



Eiffel Tower:Metro line 6: Bir Hakeim
Metro line 8: Ecole Militaire + RER C: Champ de Mars
The Louvre:Metro lines 1: Palais royal - Musée du Louvre
Metro lines 7: Palais royal - Musée du Louvre
Notre Dame 
cathedral:
Metro line 4: Cité
Metro line 12: Hotel de Ville
RER C: Saint Michel - Notre Dame
Arc de Triomphe:Metro line 1: Etoile - Charles de Gaulle
Metro line 2: Etoile - Charles de Gaulle
Metro line 6: Etoile - Charles de Gaulle
RER A: Etoile - Charles de Gaulle
Sacré Coeur / 
de Montmartre:
Metro line 2: Anvers.
Metro line 3: Abbesses 
Wersal:RER C ze stacji Champ de Mars do stacji Versailles Château (pociąg oznaczony jako VICK)
Moulin Rouge / 
Carrefour:
Metro line   2: Pigale
Metro line 12: Pigale
Centrum Handlowe AUCHAN:Metro line 1: La Defence / Grande Arche
Metro line 2: La Defence / Grande Arche






Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Chcesz podzielić się swoją opinią o lokalu?

Wypełnij formularz: http://www.smakosze.info/p/podziel-sie-opinia.html