NASI PARTNERZY

NASI PARTNERZY:

doRestauracji

czwartek, 30 kwietnia 2015

Mała Ukraina... mało smaku, duże ceny.

Mała Ukraina to niewielki lokal znajdujący się w centrum Gdyni, który z założenia ma serwować dania kuchni ukraińskiej. Jest bardzo kameralny i przytulny.  

Karta nie jest mocno rozbudowana. Sporo przystawek, kilka zup i dań głównych. Parę deserów. Część dań - przynajmniej z nazwy - można uznać za kuchnię regionalną (np.: kotlet po kijowsku), cześć z nich faktycznie jest inspirowana regionem (pielmieni). Ceny dań są umiarkowanie wysokie.

Ilość obsługi, jak sądzę w założeniu właścicieli, jest dostosowana do wielkości lokalu. Wydawać by się zatem mogło, że jedna osoba do obsługi 6 stolików znajdujących się w lokalu i obsługi bufetu wystarczy. Nic bardziej mylnego. W lokalu, podczas wizyty, były zajęte 3 stoliki. Oczywiście kelnerka bardzo szybko do nas podeszła z kartami, ale w zasadzie na tym szybkość obsługi się skończyła. Kelnerka nie znała dobrze dań z karty i miała spore problemy z odpowiedzią na podstawowe pytania o nie (np.: czy w pielmieni są pieczarki czy grzyby leśne). Nie wykazała również chęci, żeby uzyskać na kuchni odpowiedzi na zadane pytania. Po kilku minutach złożyliśmy zamówienie: przystawkę na ciepło i danie główne oraz napoje (kawa i lemoniada). Zup nie udało się zamówić, ponieważ z karty została tylko jedna. Na zamówione napoje czekaliśmy dokładnie 30 min. Tyle czasu zajęło kelnerce wciśnięcie przycisku ekspresu do kawy oraz zrobienie lemoniady, która okazała się rozwodnionym napojem na bazie świeżo wyciskanego owocu. Równocześnie z napojami podano nam przystawki (dwa rodzaje pielmieni). Chwilę po przystawkach otrzymaliśmy dania główne. Czasu oczekiwania na napoje i przystawki  oraz narastającego głodu nie mogliśmy łagodzić żadnymi czekadełkami, ponieważ właściciele lokalu o tym nie pomyśleli. 

Zamówione dania to: pielmieni klasyczne z wody z mięsem i podsmażane z grzybami, filet z piersi kurczaka w sosie pikantno-słodkim oraz kotlet po kijowsku. 

Instagram

Instagram

Instagram

Instagram

Pielmieni były smaczne. Klasyczne z wody zostały podane z okrasą, natomiast podsmażane zostały zapieczone z niewielką ilością sera i grzybami leśnymi. Ciasto średniej grubości było ugotowane al dente. Niewielkie pierożki były wypełnione smacznym i dobrze doprawionym farszem mięsnym. 


Dania główne nie były już tak smaczne. Pierwsza rzecz, która nas uderzyła w kubki smakowe: w tym lokalu jednak nie używa się soli i przypraw. Kotlet po kijowsku okazał się oszukanym dewolajem. Oszukanym, ponieważ wyglądał jak dewolaj, tylko został podany bez masła w środku. Pomimo tego, że danie pochodzi ze wschodu, lokal serwujący kuchnię tego regionu nie potrafi przygotować prawidłowo dania. Mięso było soczyste, ale bez grama soli i chociażby odrobiny pieprzu, smakowało paskudnie. Podobnie jak ziemniaki ugotowane bez soli. Podana w charakterze surówki kapusta kiszona była przekwaszona i zleżała, a przez to smakowała  koszmarnie. Drugie z dań, to połówka fileta z piersi usmażona na grillu. Tak samo jak w przypadku dewolajów bez grama soli i przypraw. Dodatkowo mięso było wysuszone i twarde z zewnątrz. Smakowało jak gumowa podeszwa. W charakterze sosu podano owoce i grillowane warzywa (ananas, pomidor, bakłażan), którymi przykryto mięso. W tym daniu obroniła się jedynie surówka z czerwonej kapusty. Pomimo tego, że również była bez soli, dzięki temu że była świeżo zrobiona była naturalnie smaczna.


Porównując dwa dania główne próbowałem zrozumieć logikę kalkulowania cen w tym lokalu. Patrząc na kartę większość dań kosztuje prawie tyle samo. Tak więc 2 dewolaje (danie zrobione z całej piersi) kosztują 25 zł a grillowany filet (zrobiony z połówki piersi) kosztuje 27 zł. Pomijam pozostałe elementy dania, ponieważ były podobne (kilka słupków opieczonych ziemniaków + surówka). Mam zatem rozumieć, że plasterek ananasa z puszki, plasterek pomidora i dwa krążki bakłażana kosztują więcej, niż mięso z kurczaka?     


Jestem mocno rozczarowany wizytą w lokalu. Miałem nadzieję na kolejne spotkanie z pyszną kuchnią regionalną, a otrzymałem słabej jakości dania. Wyszedłem z lokalu głodny, a będąc już na ulicy nie pamiętałem smaku dań. Były po prostu jałowe i nijakie.

Niestety, ale nie polecam.

Koszt posiłku dla dwóch osób (przystawka + zupa + danie główne + kawa i sok): 140 zł.







Mała Ukraina Menu, Reviews, Photos, Location and Info - Zomato

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Chcesz podzielić się swoją opinią o lokalu?

Wypełnij formularz: http://www.smakosze.info/p/podziel-sie-opinia.html