NASI PARTNERZY

NASI PARTNERZY:

doRestauracji

piątek, 6 listopada 2015

Słaba i nijaka kuchnia gruzińska

Restauracja Tbilisi zlokalizowana na warszawskim Mokotowie stała się sławna pod koniec 2015 roku dzięki Magdzie Gessler i Kuchennym Rewolucjom. Lokal specjalizuje się w daniach kuchni gruzińskiej.  Ma sporą już historię, ponieważ funkcjonuje od ponad 7 lat.

Zachęcony rekomendacją Magdy Gessler postanowiłem odwiedzić ten lokal. Udałem się do niego bez wcześniejszej rezerwacji zakładając, że w tygodniu nie będzie problemów z wolnym stolikiem. Szczególnie, że od emisjii programu upłynęło już trochę czasu. Tu jednak zaskoczenie. Niewielki lokal był pełny. Po chwili oczekiwania udało mi się jednak zając miejsce. Lokal jest bardzo ciepły i przytulny. Żywe kolory ścian, mnóstwo obrazów oraz przytłumione światło tworzyły domowy klimat. W centralnej części lokalu lodówka z przystawkami, która pomimo wczesnej popołudniowej godziny świeciła już pustkami. Obsługa umiarkowanie sprawna, na wszystko trzeba czekać. Nie jest też wogóle zainteresowana gośćmi. 

Karta dań to zadrukowana dwustronnie kartka formatu A4. Menu jest mało czytelne ze względu na swoją formę graficzną. Przy niektórych daniach brak jest cen. Trochę byłem zdziwiony, że zarówno w lokalu jak tez i w menu nie znalazłem informacji o niedawnej obecności ekipy Magdy Gessler.

Zamówione dania, to: grillowana papryka nadziewana pastą z włoskich orzechów, zupa dnia (estragonowa z jagnięciną) oraz badridżani dumaszi.

Grillowana papryka okazała się papryką gotowaną. Została wypełniona masą twarogową z dodatkiem zmielonych orzechów włoskich. Mocno pikantna, w stopniu który zabijał pozostałe smaki. Orzechy zostały wyłuskane niedokładnie, przez co można było trafić w masie na zmielone łupiny orzechów. Ogólnie danie słabe.


Zupa estragonowa z mięsem, to wielka miska wypełniona jałowym w smaku płynem o dziwnym posmaku. W charakterze mięsa wystąpiło 6 niewielkich kawałeczków kościsto-włóknistych odpadów mięsnych koloru białego. Oprócz tego, że były niejadalne (chyba, że ktoś lubi kości i chrząstki), to jeszcze mocno psuły efekt wizualny zupy. Danie było polecone przez kelnerkę jako sztandarowe kuchni gruzińskiej.


Danie główne, czyli badridżani dumaszi, to zmielona baranina umieszczona w połówce rozgotowanego bakłażanan i zapieczona z sosem na bazie pomidorów. Danie bardzo mocno pikantne. Ostrość potrawy nie pozwalała na to, by poczuć smak bakłażana czy mięsa. Bardzo niemiłym zaskoczeniem był fakt, że mięso było mielone. Przy niektórych daniach w karcie była informacja, że jest ono zrobione z mięsa mielonego. Przy tym nie. Założyłem więc, że powinny być to kawałki baraniny. Rozpadający się bakłażan nie smakował dobrze.



Nie zachwyciła również lemoniada gruzińska (wybrałem tę o smaku gruszkowym), która oprócz tego że była naszpikowana konserwantami, to smakowała jak lekko sfermentowany napój. No i z Gruzją ma wspólną tylko nazwę, ponieważ produkowana jest zupełnie gdzie indziej. Długo czułem jej smak w ustach, niestety.

Największym zaskoczeniem był rachunek. Jak już wspomniałem wczesniej, przy niektórych daniach w karcie nie było cen, m.in. przy zupie dnia. Zazwyczaj w lokalach jest to danie najtańsze.  Miska wodzianki z mięsnymi, niejadalnymi odpadkami została wyceniona na 18 zł.


Ogólnie jestem z wizyty mocno niezadowolony. Spodziewałem się zjeść pyszną i aromatyczną baraninę, a zjadłem  marnej jakości posiłek. Jak dla mnie, kuchenna rewolucja nie została zatwierdzona.

Koszt posiłku dla jednej osoby (przystawka+zupa+danie główne+lemoniada): 70 zł

 
Tbilisi Menu, Reviews, Photos, Location and Info - Zomato

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Chcesz podzielić się swoją opinią o lokalu?

Wypełnij formularz: http://www.smakosze.info/p/podziel-sie-opinia.html