NASI PARTNERZY

NASI PARTNERZY:

doRestauracji

piątek, 5 sierpnia 2016

LalO... obiad w przytulnej atmosferze

LalO, lokal znajdujący się na ostródzkiej promenadzie nad Jeziorem Drwęckim, przykuwa uwagę nowoczesną bryłą budynku. Wnętrze lokalu jest utrzymane w chłodnym, industrialnym stylu (na podłodze duże kafle imitujące beton, rury pod sufitem, ciemne stoły i krzesła, ciemne nowoczesne lampy) ocieplonym ścianą z barem wyłożonym deskami z jasnego drewna oraz ścianą z żywymi roślinami. Dwie kolejne ściany to ogromne okna panoramiczne z widokiem na jezioro i miasto. Na środku lokalu znajdują się kameralne stoliki z fotelami, wzdłuż okien ulokowano wygodne duże kanapy dla większych grup. Pomimo surowego, na pierwszy rzut oka, wystroju lokal jest przytulny i ciepły. Trochę z ogólnym wizerunkiem lokalu kłóciły się akrylowe żyrandole w kolorze czerwonym i czarnym, które były dla mnie trochę oderwane stylistycznie od całości.


Na uwagę zasługuje otwarta częściowo kuchnia, dzięki czemu goście mogą podglądać jak powstają dla nich dania.






Karta jest krótka, a ceny umiarkowane. W menu znajdziemy kilka zup (m.in. rosół z kaczki czy krem z grzybów leśnych), kilka dań obiadowych (m.in. gołąbki z kaszą gryczaną, kaczkę, wołowinę) oraz spory wybór ryb (pstrąg, sandacz, łosoś, miętus). W menu znajdziemy również makarony i burgera. Obsługa jest liczna, ale jej zainteresowanie klientem oceniłbym jako chłodnie uprzejmy. Kelnerka ograniczyła się do przyjęcia zamówienia, podania dań i rozliczenia rachunku. Zdecydowanie do poprawy jest obsługa w lokalu i synchronizacja zamówień. Pomimo tego, że zamówienie składało się wyłącznie z dwóch dań głównych otrzymaliśmy je w kilkunastominutowym odstępie. W efekcie jedna osoba kończyła jeść swoje danie, kiedy druga w końcu otrzymała swoje. Taka sytuacja jest niedopuszczalna. Kelnerka nawet nie przeprosiła za tę wpadkę lokalu co może sugerować, że taka praktyka jest częsta.

Pora lunchu, więc posiłek nie był zbyt obfity. Zamówione dania, to: smażony dorsz oraz krewetki w tempurze.


Pierwsze z dań to sześć krewetek usmażonych w tempurze, podanych ze spaghetti sepia z dodatkiem łososia wędzonego i parmezanu. Krewetki były usmażone prawidłowo, jednak grubość panierki była powalająca. Skorupiaki po usmażeniu na głębokim oleju zostały niedokładnie odsączone, co negatywnie wpłynęło na smak dania - panierka była zbyt mocno przesiąknięta tłuszczem. Makaron sepia, barwiony atramentem kałamarnicy, był ugotowany al dente. Byłby dobry, gdyby nie bardzo intensywny w smaku i mocno słony łosoś wędzony, z którym wymieszano makaron. Praktycznie zdominował  on smak całego dania, a jego poziom słoności powodował, że danie ciężko się jadło. Parmezan praktycznie nie był wyczuwalny w potrawie. Jak dla mnie, całość była słaba.


Drugie z dań, to kawałek dorsza usmażonego w panierce orzechowej, podany z fasolką zieloną, kopytkami grzybowymi i sosem holenderskim. Mięso ryby soczyste i smaczne, jednak smak orzechów praktycznie nie był w nim wyczuwalny. Doskonale smakowało z gęstym, maślanym sosem. Fasolka usmażona al dente na maśle z dymką bardzo smaczna. Podobnie jak kluski z wyraźnie wyczuwalnym smakiem grzybów. W daniu zabrakło pesto bazyliowego, które miało stanowić dodatek do ryby.

Podsumowując można stwierdzić, że dania są ciekawe i apetycznie podane, jednak jakby trochę niedopracowane. Wypadły przeciętnie.


Koszt posiłku dla dwóch osób (danie główne+lemoniada): 95 zł




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Chcesz podzielić się swoją opinią o lokalu?

Wypełnij formularz: http://www.smakosze.info/p/podziel-sie-opinia.html