NASI PARTNERZY

NASI PARTNERZY:

doRestauracji

niedziela, 30 października 2016

Korytko w chlewiku... ciągle pod jabłonką

Świnka w trawce pod jabłonką. Pod tą długą i trudną do zapamiętania nazwą kryje się nowy sopocki lokal, który dla gości otworzył się w lipcu 2016 roku.  Nie dziwi zatem, że właściciele lokalu promują go dosyć intensywnie, starając się wypromować nowy brand na trójmiejskiej mapie gastronomicznej. My trafiliśmy do lokalu w ramach cyklicznej imprezy Restaurant Week, podczas której szefowie kuchni lokali biorących udział w akcji przygotowują specjalne trzydaniowe menu, w promocyjnej cenie.

Sporej wielkości lokal jest urządzony bardzo nowocześnie, a zarazem przytulnie. Jasne ściany utrzymane w tonacji beżów oraz elementy dekoracyjne i proste stoły wykonane z ciemnego drewna zostały przełamane zielonymi kanapami. W lokalu znajduje się część ze stolikami i wygodnymi krzesłami i fotelami, gdzie można zjeść kameralnie posiłek, część z dużymi stołami i kanapami dla większych grup oraz bar ze stołkami, gdzie można przysiąść na drinka. Całość tworzy przytulny, klubowy klimat. Dekoracje i menu nawiązują do nazwy lokalu. Tak więc potrawy są w dużej mierze z wieprzowiny, na ścianie wiszą obrazki jabłoni, a w lokalu znajdują się kosze z jabłkami.




Karta dań jest krótka, a ceny umiarkowane (przystawki 15-27 zł, zupy 12-14 zł, dania główne 23-35 zł). W menu znajdziemy cztery przystawki (m.in. tatar z wołowiny, śledź), trzy zupy, sałatki i burgery oraz sześć dań głównych (żeberka, golonka, schabowy, pierś z kurczaka oraz ryba dnia). Obsługa jest wyjątkowo przyjaźnie nastawiona do klienta (z pewnymi wyjątkami).

Zamówione menu degustacyjne, to tatar z pniewskiej wołowiny jako przystawka, danie główne pod postacią polędwiczek wieprzowych w sosie grzybowym i żeberka w sosie oraz brownie z mascarpone na deser.



Tatar był bardzo fantazyjnie podany, jednak w zasadzie to była jedyny jego plus. Mięso zostało posiekane niedokładnie, w jego strukturze znajdowały się sporej wielkości żyłki i kawałki włókien. Przed podaniem zostało zbyt mocno ugniecione, przez co trudno było je połączyć z dodatkami. Podane bez grama soli czy pieprzu było wyjątkowo jałowe w smaku, chociaż smak samego mięsa był poprawny. Na mięsie pojawiło się całe jajko przepiórcze z uszkodzonym żółtkiem, które nieapetycznie rozlewało się po nim. W charakterze dodatków pojawiła się nierówno i zbyt grubo posiekana biała cebula oraz ogórek kiszony. Dwa niewielkie grzybki marynowane i czarne jagody stanowiły element dekoracyjny dania. Do tatara podano dwie niewielkie kromki bardzo smacznego chleba i krążek zbyt mocno schłodzonego masła, którego nie można było rozsmarować na pieczywie.



Pierwsze z dań głównych to dwa niewielkie kawałeczki żeberek, bardzo mocno przerośnięte tłuszczem. Mięso było przygotowane nierównomiernie, w efekcie jeden z kawałków rozpadał się pod widelcem a tłuszcz nieapetycznie ciągnął się pod nim, drugi z kawałków był przygotowany poprawnie. Mięso było przygotowane niezależnie od gęstego sosu, którym było przykryte. Sos był mocny i intensywny w smaku, chociaż nieapetycznie rozwarstwiał się na talerzu, natomiast mięso było kompletnie jałowe i bez wyrazu. Kluski podane do żeberek były zbyt szkliste i rozgotowane, a przez to niesmaczne. Kapusta kiszona podana w charakterze surówki była zbyt wiele razy przepłukana w wodzie, w efekcie całkowicie zatraciła swój charakterystyczny smak kiszonki. Była przegniła i nieapetycznie miękka. Ciekawym dodatkiem do dania były kawałki pysznej marynowanej dyni.



Drugie z dań głównych to trzy niewielkie krążki polędwiczki wieprzowej. Konsystencja mięsa była prawidłowa, jednak również i tu doskwierał brak chociażby soli. Smak mięsa  ratował intensywny i mocno grzybowy gęsty sos raz ciekawie podkreślający smak dania, lekko kwaskowy  mus jabłkowy. Do tego dania została podana również ta sama niesmaczna kapusta kiszona oraz podsmażane kopytka.



Deser, to zbyt mocno schłodzone dwa kawałki ciastka czekoladowego brownie przełożone kremem na bazie mascarpone. Smak ciastka był poprawnie czekoladowy, jednak samo ciastko było mocno sztywne i miało konsystencję gumy. Podano je z czekoladową pałeczką i sosem karmelowym. Ogólnie niejadalne.



Promocje to broń obosieczna. Z jednej strony pomagają restauracjom przyciągnąć gości, jednak z drugiej, kiedy gość dostaje marnej jakości dania, potrafią gościa do restauracji zrazić. W przypadku tej restauracji pozostał niesmak. Kelner Ilija dwoił się i troił żeby zatrzeć kolejne wpadki kuchni. Na koniec mięliśmy rozmowę z kucharką, przygotowującą dzisiejszą kolację. Rozumiem, że można bronić swojego zdania, jednak wmawianie gościom, że białe jest czarne jest lekką przesadą. Natomiast stwierdzenie: jak państwu nie smakowało nie trzeba było jeść jest już zwykłą bezczelnością. Po pierwsze nie po to przychodzę do lokalu żeby nie jeść, szczególnie jeśli wcześniej za to zapłaciłem (taki był warunek dokonania rezerwacji w ramach Restaurant Week), po drugie kelner świadkiem, że talerze nie wracały puste do kuchni, co oznacza że nie wszystko było smaczne i jadalne. Kelner się tym faktem zainteresował, kucharka już niekoniecznie.

Na koniec trochę o czystości. W lokalu spędziliśmy ponad godzinę. Stolik mięliśmy w bocznej części sali. Na podłodze obok naszego stolika znajdowały się rozdeptane i zaschnięte plamy po czymś wylanym. Przez całą naszą wizytę nikt się nimi nie zainteresował pomimo tego, że w lokalu nie było tłumów. Świnka w trawie pod jabłonką czy też chlewik pod jabłonką?

W zasadzie ocena wizyty powinna wynosić zero. Marny smak potraw, a też ich wielkość chyba jakaś odchudzona na potrzeby promocyjnego menu, ponieważ wszystkiego było boleśnie mało na talerzu. Jednak zdecydowany plus za postawę kelnera i pyszny koktajl szpinakowo-pomarańczowy. Nazwa napoju niezbyt zachęcająca, jednak smak nieziemski.

Koszt posiłku dla dwóch osób poza promocją: 178 zł



Świnka w trawce pod jabłonką Menu, Reviews, Photos, Location and Info - Zomato

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Chcesz podzielić się swoją opinią o lokalu?

Wypełnij formularz: http://www.smakosze.info/p/podziel-sie-opinia.html