NASI PARTNERZY

NASI PARTNERZY:

doRestauracji

niedziela, 3 grudnia 2017

BONUM... trzygwiazdkowy hotel z trzygwiazdkową kuchnią

Restauracja Bonum zlokalizowana jest w podziemiach hotelu o tej samej nazwie, należącego do sieci Best Western. Składa się z dwóch sal. Pierwsza z nich, to mało ciekawe pomieszczenie typowe dla średniej jakości hoteli. Struktura na ścianie o wykończeniu perłowym, kilka stolików oraz wielki stół pod jedną ze ścian przygotowany do wystawienia bufetowego śniadania. Zdecydowanie ciekawsza jest druga z sal. gdzie na głównej ścianie znajduje się fototapeta do złudzenia przypominająca stare kamieniczki. Nie dane nam było jednak delektować się posiłkiem w tej sali ponieważ, pomimo tego że byliśmy jedynymi gośćmi w lokalu, kelnerka nas z tej sali po prostu wyprosiła. 

Karta dań ma postać ofertówki z wymiennymi kartkami. Mało ciekawa graficznie, ale przejrzysta i czytelna. W lokalu możemy wybierać spośród dwóch przystawek w cenie 15 i 24 zł (polędwiczka z tuńczyka lub pasztet z gęsi), trzech zup w cenie  12-15 zł (bulion z perliczki, chłodnik sezonowy i zupa dnia) oraz  sześciu dan głównych, na które składają się dwa dania makaronowe z krewetkami lub borowikami (cena 31-36 zł), ryba dnia (45 zł), stek T-bone (79 zł), comber jagnięcy (75 zł) i perliczka w sosie piwnym. Zgodnie z zapewnieniem w karcie, każdego dnia jest serwowana inna ryba, ale zawsze świeża. W dniu naszej wizyty była jednak dostępna ryba wyłącznie mrożona.To zresztą nie jedyna rozbieżność karty ze stanem faktycznym, ponieważ zamówiony sok butelkowany okazał się zwykłym napojem. Pewnie byśmy się o tym nie dowiedzieli, ponieważ napoje trafiły na stół nalane w szklankach. Kiedy jednak poprosiliśmy o pokazanie butelek,  ta nieścisłość wyszła na jaw.




Obsługa w lokalu jest na bardzo niskim poziomie. Pomijając fakt, że zostaliśmy wyproszeni przez kelnerkę z tej ładniejszej części lokalu, to ogólnie kelnerka sobie nie radziła. Pomimo braku gości zamówienie zostało od nas przyjęte po 20 minutach. Kolejne 30 minut czekaliśmy na pierwsze z dań. Oczywiście żadnego czekadełka nie przewidziano. Kiedy podano nam zupy okazało się, że zamówienie nie może zostać zrealizowane w pierwotnej postaci, bo podobno zabrakło combra jagnięcego. Po zamianie combra na stek, kelnerka nie zapytała o stopień wysmażenia i kucharz zrobił go według własnego uznania. Do steka nie otrzymałem odpowiedniego noża, zatem musiałem używać zwykłego noża. Kiedy w trakcie jedzenia zażartowałem do kelnerki, że już się zmęczyłem krojeniem mięsa zwykłym nożem odparła, że mogłem przecież poprosić o wymianę na inny. W sumie słuszna uwaga, moja wina, że nie poprosiłem.



Zamówione dania, to mini burgery w charakterze przystawki, zupy: grzybowa i wołowa, stek T-bone i ryba dnia oraz desery.

Burgery, to dwie malutkie bułki wypełnione sporej wielkości kotletem z grubo mielonej wołowiny. Mięso było bardzo soczyste, jednak w mojej ocenie zabrakło w nim jakichkolwiek przypraw, w szczególności soli, przez co było jałowe w smaku. Podano je w zwykłych bułkach, a przecież do hamburgerów powinny być lekko maślane i miękkie, jedynie z wierzchu delikatnie chrupiące. W charakterze dodatków do mięsa podano sos majonezowy, plasterek świeżego ogórka i plasterek pomidora. Dodatki same w sobie jałowe (szczególnie, że na pomidorze i ogórku też nie było grama soli) spowodowały, że całość była do bólu mdła w smaku. Sałatka zrobiona ze świeżego ogórka, papryki kolorowej i pomidora, podana jako dodatek do dania, również nie została posolona ani wzmocniona jakimkolwiek winegretem, zatem jak reszta dania była bez smaku.


Zupy były wyjątkowo smaczne. Grzybowa była mocno aromatyczna i intensywna w smaku. Trochę przeszkadzały mi rozgotowane warzywa (ziemniaki, marchewka, pietruszka). Zupa wołowa o słodkim smaku papryki przełamanej delikatnie tylko pieprzem miała w sobie dużą ilość kawałków mięsa. Było ono bardzo miękkie, soczyste i smaczne.



Rybą dnia podczas naszej wizyty był łosoś. Pomimo tego, że w karcie zaznaczono, iż ryba jest świeża podczas naszej wizyty była akurat świeżo zamrożona przez kucharza. Mięso ryby było jednak bardzo soczyste i kruche, a delikatnie tylko doprawione smakowało wyśmienicie. Sałatka podana do ryby i frytek tym razem była już z winegretem, który doskonale przełamywał delikatny smak ryby. 

Stek T-bone przygotowany według uznania kucharza miał bardzo niejednorodną konsystencję. Część mięsa była różowa i soczysta, część jednak była już mocno przeciągnięta i, jak dla mnie, już po prostu niesmaczna. Marchewka baby w postaci ugotowanej tylko, podana bez żadnych dodatków do dania, w mojej ocenie była dodatkiem nietrafionym. Smakowo nie zgrywała mi się z mięsem. Ogólnie danie było słabe.



Zaskoczeniem natomiast okazały się desery. Ciasta podano z prawdziwą bitą śmietana, która doskonale podkreślała smak szarlotki na ciepło z gałką loda oraz karmelizowanej gruszki.



Ogólnie kuchnię oceniliśmy jako poprawną. Pomimo krótkiej karty dania są bardzo niejednorodne. Można zatem trafić na takie, które są mierne, jak również na takie które zachwycą swoim smakiem. Zdecydowanie natomiast słaba jest jakość obsługi, którą bezwzględnie należałoby poprawić.

Koszt posiłku dla dwóch osób (przystawka+zupa+danie główne+deser+napój): 267 zł
Adres lokalu: Gdańsk, Sieroca 3, tel.: 58 304 78 10

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Chcesz podzielić się swoją opinią o lokalu?

Wypełnij formularz: http://www.smakosze.info/p/podziel-sie-opinia.html