NASI PARTNERZY

NASI PARTNERZY:

niedziela, 15 lipca 2018

ŚLEDŹ I CHLEB W GDYNI... udane kuchenne rewolucje

Pod koniec 2017 roku znajdująca się w centrum Gdyni restauracja Granola została przemianowana na lokal o nazwie "Śledź i Chleb". Powodem zmiany była obecność Magdy Gessler, która przeprowadziła w Granoli kuchenne rewolucje. 

Niewielki lokal zyskał bardzo przytulny wystrój dzięki połączeniu cegły w kolorze szarym oraz turkusowych, Nawiązaniem do morskiego charakteru lokalu są liczne motywy rybne  umieszczone na ścianach czy na obrusach. 

Karta dań jest bardzo krótka i prosta. Ma postać ofertówki z foliowymi koszulkami, w których umieszczono kolorowo zadrukowane karty. Karta dań ma czytelny i logiczny podział na poszczególne grupy dań oraz jest przyjemna dla oka. W menu dominują ryby oraz tytułowy śledź. Propozycja przystawek (cena: 10-20 zł), to pasta z ryb wędzonych podawana z chlebem, deska śledzi oraz tatar z siekanego śledzia. Zupy (cena: 12-15 zł), to m.in. krem z kiszonego ogórka i rosół rybny. Dania główne rybne (cena: 15-36 zł), to m.in. śledź w kilku odsłonach podawany z dodatkami, stek z łososia sous-vide w ziołach oraz zapiekanka śledziowa Magdy Gessler. Dania główne mięsne (17-28 zł), to m.in. pierogi z kaszanką oraz stek z karkówki.

Obsługa jest szybka i sprawna. Pracownik dosyć szybko zauważył naszą obecność i podszedł z kartą. Po chwili wrócił aby przyjąć zamówienie. Na pierwsze z zamówionych dań czekaliśmy około 20 minut. W oczekiwaniu na pierwsze z zamówionych dań mogliśmy się delektować czekadełkiem. 





W oczekiwaniu na zamówione dania otrzymaliśmy czekadełko pod postacią doskonałej w smaku i dobrze doprawionej pasty jajecznej z ciemnym pieczywem. Po chwili na stole pojawiła się przystawka pod postacią śledzia w trzech odsłonach: po kaszubsku, w oleju i w śmietanie. Mięso ryby było bardzo jędrne i smaczne. W charakterze dodatków do śledzia podano pierożek z nadzieniem ze śledzia oraz kromkę chleba z doskonałą w smaku pastą z ryb wędzonych. Przystawka spokojnie mogłaby być daniem głównym ze względu na wielkość porcji.


Druga z przystawek, to siekany filet ze śledzia wędzony w dymie. W charakterze dodatków podano musztardę kaszubską, cebulę i  ogórka kiszonego. Smak ryby w połączeniu z dymem i dodatkami był wyśmienity. 



Pierwsza z zamówionych zup, to krem z ogórka kiszonego zrobiony na wywarze z cielęciny, podana z kromką świeżego pieczywa. Lekko kwaśna zupa była smaczna i orzeźwiająca. Druga z zup, to aromatyczny rosół zrobiony na bazie wywaru rybnego z dodatkiem kawałków soczystego łososia oraz ugotowanymi al dente warzywami. Zupa o mocnym aromacie i smaku ryb była doskonała.



Zapiekanka śledziowa Magdy Gessler to klasyczna zapiekanka ziemniaczana, gdzie w charakterze dodatku dodano kawałki śledzia. Danie bardzo sycące, a przy tym również smaczne.


Pierwsze z dań głównych, to dwa średniej wielkości kawałki soczystego fileta z dorsza podane z puree ziemniaczanym i surówką z kiszonej kapusty. Kawałek świeżej ryby był delikatnie tylko doprawiony do smaku. W połączeniu ze świeżo przygotowanymi ziemniakami oraz świeżą surówką  smakował doskonale. Drugie z dań, to kawałki polika wołowego podane na puree ziemniaczanym z dodatkiem chrzanu i startymi burakami gotowanymi. Mięso podane w sosie własnym było dobrze doprawione, kruche i soczyste. Ostrzejsze w smaku purre oraz słodkie buraki doskonale przełamywały smak mięsa. Deser, do doskonała w smaku szarlotka podana z gałką loda.



Wizyta w restauracji Śledź i Chleb była bardzo udana. Dania nie były przekombinowane, a dzięki temu że zrobione ze świeżych produktów, smakowały bardzo dobrze. Kucharz ma dobry smak, dzięki czeku każde z dań wyło wyraźne i smacznie doprawione. Zdecydowanie polecamy!

Koszt posiłku dla dwóch osób (przystawka+zupa+danie główne+deser+napój): 180 zł
Adres lokalu: Gdynia, 3 Maja 21, tel.: 774 556 106


Śledź i Chleb Menu, Reviews, Photos, Location and Info - Zomato

niedziela, 17 czerwca 2018

77 SUSHI GDAŃSK

77 SUSHI
GDAŃSK
Instagram

kuchnia japońska

sprawdź menu

Gdańsk, Długie Pobrzeże 30

tel.: 58 682 13 23

dodaj opinie




MARGHERITA GDAŃSK... tradycyjny smak?

Pizzeria Margherita znajduje się w doskonałym miejscu. Stara Oliwa w Gdańsku, trasa prowadząca do gdańskiego zoo, sąsiedztwo Parku Oliwskiego oraz Katedry Oliwskiej gwarantują stałą obecność klientów. Jeśli zatem ktoś planuje odwiedzenie tej restauracji, powinien zarezerwować stolik z odpowiednim wyprzedzeniem. Sam lokal reklamuje się jako restauracja z tradycjami, których początki sięgają 1995 roku. Mamy tu, wg strony internetowej lokalu, znaleźć tradycyjny włoski smak zawarty zarówno w pizzy, jak również w makaronach.

Pierwsze wrażenie po wejściu do lokalu jest nijakie. Wystrój lokalu daleki jest od stylu włoskiej trattorii. Wściekle zielony kolor ścian, boazeria na ścianach w charakterze lamperii oraz masywne drewniane stoły, krzesła i ławy sprawiają, że bliżej temu lokalowi do przydrożnego zajazdu. W lokalu również odmiennie pojmuje się włoską gościnność. Pomimo tego, że w czasie naszej wizyty było dwóch wolnych kelnerów, bardziej byli zajęci rozmową ze sobą niż przyjęciem zamówienia. Jak nam wyjaśnił jeden z nich, zamówienia należy składać przy barze. Oczywiście na pomoc ze strony obsługi przy wyborze dań z karty liczyć nie można. Wzięliśmy zatem karty i wybraliśmy dania sami. W tym miejscu kolejne niemiłe zaskoczenie: za dania należy zapłacić z góry, a lokal przyjmuje płatności tylko gotówką.






Zamówiliśmy dwie pizze. Za bardzo nie ma się o nich co rozpisywać, ponieważ ich smak był taki, jak wygląd. Ciasto było kruche i smaczne, natomiast dodatki słabe, marketowej jakości. Na jednym z dań pojawił się lejący sos mięsny. Jak nam wyjaśnił kucharz, stosują ten sam sos do pizzy i do makaronu bolognese. Bez komentarza. Na drugiej pojawiły się kawałki szynki konserwowej, która pod wpływem temperatury i rozgrzanego, nie zredukowanego sosu pomidorowego nabrała sino-trupiego koloru. Dania były mało apetyczne i raczej niejadalne.

Pizzeria Margherita to zdecydowanie lokal z tradycjami. Jednak tymi najgorszymi, wyniesionymi z czasów, kiedy gość restauracji był klientem, na dokładkę niezbyt mile widzianym oraz takim, co weźmie wszystko, co mu się poda. Może właściciele lokalu tego nie zauważyli, jednak od 1995 roku wiele się zmieniło. Płatność kartą i obsłużenie gościa restauracji przy stoliku, to niemalże standard, a nie luksus. Nie dziwi również konieczność zapłaty za zamówione dania z góry, przy tak niskiej jakości serwowanych potraw. Zatem my się już w tym lokalu ponownie nie pojawimy, a dań tam podawanych nie polecamy.

Koszt posiłku dla dwóch osób (pizza + napój): 60 zł
Adres lokalu: Gdańsk, Cystersów 11, tel.: 58 552 37 16



Pizzeria Margherita Menu, Reviews, Photos, Location and Info - Zomato

sobota, 2 czerwca 2018

SANTO PORTO MAGDA GESSLER GDYNIA

Porto Santo, to wyspa należąca do Portugalii, znajdująca się w archipelagu Madery. Wg ustnej legendy na wyspie znajduje się dom, w którym przez kilka lat mieszkał Krzysztof Kolumb. Santo Porto natomiast, to nazwa nowo otwartej restauracji w Gdyni, sygnowanej nazwiskiem znanej restauratorki. Lokal został otworzony 16 maja 2018 roku w samym centrum miasta.

Oprócz nazwy miasta w lokalu jest więcej nawiązań do portowego klimatu. Wnętrze restauracji, przy odrobinie wyobraźni, można uznać za wielką, dwupoziomową  kajutę na statku. W dolnej części lokalu znajduje się otwarta kuchnia, oddzielona od gości szybą. Na wejściu znajduje się lada, na której leżą w lodzie różne gatunki ryb, codziennie inne. 

Obsługa jest liczna, jednak mało zainteresowana gośćmi. Nasze wejście zostało szybko zauważone, na tym jednak cała uprzejmość się skończyła. Po zajęciu stolika czekaliśmy ponad 20 minut na to, żeby pojawił się kelner z kartą. Było to o tyle dziwne, że chwilami kelnerzy stali po prostu bezczynnie. Po podaniu kart, kolejnych 15 minut czekaliśmy na przyjęcie zamówienia. Pierwsze z dań pojawiło się na stole po 50 minutach od zajęcia przez nas stolika. 





Karta dań jest bardzo krótka. Forma dużej karty zadrukowanej z jednej strony, z wyraźnym podziałem na poszczególne rodzaje dań, jest bardzo czytelna. Propozycja przystawek (cena: 23-59 zł) to m.on.: selekcja past rybnych z pieczywem, owoce morza (przegrzebki, krewetki, kalmary) oraz ceviche z dorsza. Propozycja zup (cena: 28-35 zł) to: kwaśnica morska z wędzonką, zupa rybna bouillabaisse oraz bulion na ogonie wołowym. Dania główne (cena: 28-120 zł) to, comber z jelenia, sznycel cielęcy, pieczona kaczka i wybór ryb. Rybę wybieramy z lady, a następnie określamy sposób jej przyrządzenia (filety lub w całości; pieczona, grillowana, gotowana, smażona). W karcie nie znajdziemy ceny ryb, ponieważ jest ona podawana każdorazowo przez kelnera. W dniu naszej wizyty wahała się ona w przedziale 70-120 zł za kg świeżej ryby. Ceny w karcie są podawane za składnik główny dania. Dodatki są płatne osobno (7 zł) niezależnie od tego, czy wybierzemy smażone szparagi na maśle czy też pieczone ziemniaki lub ryż. Osobną pozycję w karcie stanowią burgery (cena: 36/46 zł) podane z wołowiną lub tuńczykiem.




Zamówione przez nas dania, to:  selekcja past rybnych jako przystawka, zupa bouillabaisse, sznycel cielęcy oraz burger z tuńczyka.

Jak już wcześniej wspomniałem, na pierwsze z zamówionych dań czekaliśmy ponad 50 minut. W tym czasie nie otrzymaliśmy żadnego czekadełka, chociaż do sąsiednich stolików trafiały malutkie miseczki z tradycyjnym dla kuchni skandynawskiej daniem przyrządzanym z surowego łososia peklowanego w soli z dodatkiem cukru i koperku, czyli z gravlax. Kiedy głodny i już trochę znużony oczekiwaniem na dania zapytałem kelnera, czy goście nie dostają żadnego czekadełka, kelner odpowiedział, że coś zorganizuje. Czekadełko otrzymaliśmy... razem z przystawką. Według słów kelnera łosoś miał być podany na sosie musztardowym. Faktycznie rybę otrzymaliśmy na sosie zrobionym na bazie majonezu z dodatkiem czosnku. Miniaturowy kawałeczek ryby został podany z ogromną ilością majonezu, bez żadnego pieczywa. Majonez praktycznie zabił smak ryby.



Selekcja past rybnych, to nic innego jak trzy rodzaje pasty rybnej podanej z z pieczywem i masłem. W miseczkach znalazły się: makrela i pomidorami, pstrąg podwędzany i łosoś z koperkiem. W naszej ocenie pasty były za mało doprawione. Smakowały mdło i nijako. Poza tym podane wprost z lodówki były zdecydowanie za zimne i trudno było je rozsmarować na pieczywie.




Zupa bouillabaisse nie miała nic wspólnego z zupą rybną. Zdecydowanie dominującym smakiem w niej były omułki i szafran. W kategorii zupa-krem z omułków zdecydowanie by wygrała smakiem. Natomiast jako zupa rybna nie sprawdziła się zupełnie. Nie zrozumiałym dla nas było również podanie do zupy kanapki z pieczonym dorszem. Sama ryba była bardzo smaczna, jednak zdecydowanie zabrakło tego smaku w wywarze.



Daniem głównym miał być pieczony sum, którego zaproponował kelner. Po 15 minutach przyszedł jednak z informacją, że suma nie ma i trzeba wybrać coś innego. Zamiennie wybraliśmy sznycla cielęcego. Mięso było soczyste i smacznie doprawione. Panierka jednak była mokra i ściśle przylegająca do mięsa. Danie było, po prostu, źle przygotowane. 


Ostatnim daniem był burger z tuńczyka. Solidna porcja kruchej i soczystej ryby została zamknięta w dwóch wysuszonych i lekko twardawych już kawałkach bułki. W charakterze dodatków podano pomidora, prażoną cebulkę, awokado, chrupiące sałaty i prowansalską pastę tapenada zrobioną z oliwy, oliwek i kaparów, która ciekawie przełamała smak ryby. Pomidor był mało słodki i zdecydowanie za mało aromatyczny. 

O otwarciu lokalu na Wybrzeżu, sygnowanego nazwiskiem znanej restauratorki, było głośno od dawna. Miał to być lokal serwujący doskonałe w smaku i świeże ryby. Samo otwarcie lokalu było wielkim wydarzeniem medialnym.

Po wizycie w restauracji pozostał nam spory niesmak. Czekając na dania urozmaicaliśmy sobie czas cytatami ze znanej restauratorki, wypowiadanymi przez nią w popularnym programie reality show. Tak chętnie wytykane przez nią błędy w rewolucjonizowanych restauracjach wróciły jak bumerang do lokalu sygnowanego jej nazwiskiem. Jakie to błędy? Można by długo wymieniać. Pierwszym z nich niewątpliwie była obsługa mało zainteresowana gośćmi. Ponad to podanie czekadełka razem z przystawkami czy nie zapewnienie gościom czystych sztućców po podaniu kolejnych dań, to kolejne z błędów w obsłudze. Poniżej krytyki dla nas było, kiedy na prośbę o nowy komplet kelner odpowiedział: proszę sobie wziąć sztućce z sąsiedniego stolika. Kolejne z błędów, to nieprawidłowo przygotowane dania (zupa rybna, sznycel cielęcy). Również brak sprawnej klimatyzacji (co również zostało wytknięte właścicielom innych restauracji parę razy podczas programu TV) objawił się podczas naszej wizyty. Kiedy kucharz przypalił danie, cały dym z otwartej kuchni poszedł na salę.

Kuchnia w Santo Porto jest przeciętna i przewidywalna. Po znanej restauratorce można by się spodziewać smaków bardziej odkrywczych i zaskakujących. Cóż... byliśmy, posmakowaliśmy i raczej nie wrócimy.

Koszt posiłku dla dwóch osób (przystawka+zupa+danie główne+napój): 190 zł
Adres lokalu: Gdynia, Żołnierzy I Armii WP 10, tel.: 888 060 555



Santo Porto Magda Gessler Menu, Reviews, Photos, Location and Info - Zomato