NASI PARTNERZY

NASI PARTNERZY:


czwartek, 31 lipca 2014

Wchodzisz do lokalu, mówisz: "Poproszę wodę za darmo". I dostajesz kranówkę

Inicjatywa społeczna pod hasłem "Piję wodę z kranu" promuje bary i restauracje, w których zawsze można poprosić o darmową kranówkę. Znajdziecie takie m.in. w Warszawie, Gdańsku czy Rudzie Śląskiej.
Artykuł otwarty
Lokale, w których można napić się wody za darmo, oznaczone są specjalną naklejką. Ich stale powiększająca się lista dostępna jest też na profilu akcji "Piję wodę z kranu" na Facebooku. To społeczna inicjatywa mająca promować rozsądne gospodarowanie surowcami i zrównoważony rozwój. Jej inicjatorami są warszawiacy Michał Kożurno i Szymon Boniecki, którzy przekonują, że w ten sposób zyska środowisko - nie będziemy wyrzucać tysięcy plastikowych butelek - a także nasze kieszenie. Z ich profilu na Facebooku możemy się dowiedzieć, że kupując w sklepie 1,5-litrową butelkę wody za 2 zł, za samą wodę płacimy 0,07 zł, a pozostałe 1,93 zł to transport, opakowanie, reklama i marketing. 

Na razie najwięcej knajpek podających wodę z kranu zupełnie za darmo jest w Warszawie. To m.in. Café Kulturalna, Pewnego Razu Café czy Kawiarnia Kontakt. Ale do akcji włączyły się też lokale takie jak W Starym Kadrze (Gdańsk), Café Heca (Lublin) czy Bigfoot Coffee Shop (Poznań). Na liście znajdziecie też restauracje i bary w mniejszych miastach, np. Rudzie Śląskiej, a nawet jedną bibliotekę - wodę serwuje Biblioteka Publiczna w Milejewie.

Już wiosną do podobnych praktyk zachęcał restauratorów Łódzki Zakład Wodociągów i Kanalizacji. ZWiK przypominał wtedy, że w łódzkiej kranówce występuje sporo korzystnych dla zdrowia pierwiastków i związków chemicznych, w tym ważne dla człowieka: wapń, magnez, sód, fluorki, a zawartość składników mineralnych wynosi ponad 320 mg/litr. 

Przykład w kwestii wody idzie z Zachodu W 2008 roku burmistrz Londynu Ken Livingstone w 2008 r. wypowiedział wojnę kupowaniu butelkowanej wody i zachęcał mieszkańców do picia kranówki. Wystarczyło powiedzieć "tap water", by dostać wodę, której nie doliczano później do rachunku. W Londynie zwyczaj się przyjął.


źródło: wyborcza.pl

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Chcesz podzielić się swoją opinią o lokalu?

Wypełnij formularz: http://www.smakosze.info/p/podziel-sie-opinia.html