NASI PARTNERZY

NASI PARTNERZY:


sobota, 5 lipca 2014

Zrewolucjonizowana Czarcia Łapa

Czarcia Łapa jest lokalem zlokalizowanym na lubelskim Starym Mieście. Wystrój lokalu jest ciekawy, chociaż odbiega od typowego dla restauracji, szczególnie serwujących kuchnię włoską. Na ścianach i suficie są malowidła utrzymane w ciemnych barwach. Lokal jest mało oświetlony. W części barowej lokalu znajdują się dwie witryny, jednak wyglądają jakby się znalazły tam przypadkowo. O ile stara komoda z witryną z bielonego drewna pasuje do wystroju o tyle druga nie pasuje do niczego. Pomijam już fakt, że obie zamiast dekorować służą za podręczny magazynek: butelek z winem i serwetników. 

Na małych stołach przykrytych białym obrusem znajduje się wszystkiego za dużo: kieliszki, szklanki i mnóstwo sztućców. Efekt jest taki, że kelner miał problem z umiejscowieniem na stole talerzy z zamówionymi przeze mnie daniami, ponieważ po przyjęciu ode mnie zamówienia nie zabrał zastawy, która była dla mnie zbędna. Raziły mnie: wazon służący za lampion, który był pęknięty na całej długości oraz mocno porysowane szklanki. Kelner zapalający świeczkę w lampionie nawet nie zwrócił uwagi na pęknięte szkło.

Karta dań jest krótka, ale każdy znajdzie coś dla siebie. Zamówiłem supreme z kurczaka, czyli pierś faszerowaną serem ricotta i chorizo oraz domowe frytki i warzywa grillowane. Mięso było bardzo soczyste i delikatne w smaku. Dodatek sera i chorizo bardzo ciekawie skontrastował delikatny smak kurczaka. Mięso zostało podane na sosie z groszku cukrowego, który doskonale współgrał z mięsem. Frytki grubo krojone i usmażone na świeżym oleju smakowały wyśmienicie.



Warto wspomnieć o obsłudze, która pomimo tego że jest bardzo dyskretna jest również bardzo pomocna.



Czarcia Łapa to restauracja, która przeszła Kuchenne rewolucje. Przyznam szczerze, że byłem mocno zaskoczony faktem, że lokal znajdujący się w ścisłym centrum Lublina, gdzie jest mnóstwo restauracji potrzebował wsparcia Magdy Gessler. Nie wiem jak było przed rewolucją, ale obecnie do serwowanej kuchni i obsługi nie mam zastrzeżeń. Moim zadaniem jednak trzeba popracować nad detalami: porysowane szklanki i pęknięty lampion nie powinny się pojawić na stole. Warto też "odchudzić" ilość elementów, które znajdują się na stole w chwili, gdy gość zasiada do stolika. Czy naprawdę potrzebuje wszystkich rodzajów kieliszków i sztućców na stole, kiedy nie wie  jeszcze co chce zjeść?



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Chcesz podzielić się swoją opinią o lokalu?

Wypełnij formularz: http://www.smakosze.info/p/podziel-sie-opinia.html