NASI PARTNERZY

NASI PARTNERZY:


czwartek, 4 września 2014

Czechy: Czeski Krumlov, knedliki i trdelnik.


Długi sierpniowy weekend był pretekstem do kolejnego odwiedzenia Czech. Tym razem Brono i Czeski Krumlov. Oczywiście tradycyjnie, oprócz zwiedzania tych pięknych miast do którego serdecznie zachęcam, przedmiotem zainteresowania była również kuchnia oraz lokale serwujące tę kuchnię. 

Czeski Krumlov to malutkie miasteczko na południu Czech, zbudowane w XIII w zakolu rzeki Wełtawy, Ze względu na swoją architekturę zostało wpisane na listę światowego dziedzictwa Unesco.


Na każdym kroku można spotkać malutkie lokale, które serwują trdelnik, czyli słodkie ciasto w formie walca. Wykonany jest on z walcowanego ciasta owijanego wokół metalowej rury a następnie grillowanego i obsypywanego cukrem oraz cynamonem. Chociaż samo ciastko wywodzi się z Rumunii (Transylwania), to za kolebkę jego powstania w obecnej postaci uznaje się Węgry, a konkretnie rejon Skalicy, gdzie rumuński przepis został znacząco zmodyfikowany. Obecnie trdelnik jest uznawany za tradycyjne ciastko na Czechach i Słowacji. Świeże trdelniki są chrupiące zewnątrz, a mięciutkie w środku. Są bardzo gorące, a po ściągnięciu z wałka bucha z niego para jak z komina - stąd tez kolejna nazwa - ciasto kominowe. 




Depo jest lokalem usytuowanym niedaleko od wejścia na Stare Miasto. Posiada ciekawe, chociaż bardzo surowe wnętrze. W pierwszy, odruchu możemy się poczuć jak w stołówce PRL-owskiego więzienia lub socjalistycznych koszarów. Surowy tynk na ścianach pomalowany niedbale na biało, żarówki w osłoniętych kratą kloszach, kraty pomiędzy ścianami. Pod ścianami stare kartoteki, stara maszyna do pisania, metalowe szafki ubraniowe. Po środku wielkie drewniane stoły i drewniane krzesła. Niech Was jednak nie zniechęci ten widok, ponieważ jedzenie podają pyszne.



Jak Czechy, to oczywiście knedel z gulaszem. Zamówiłem piwny gulasz wołowy z papryką chilli i cebulą oraz czeskim knedlem z dodatkowym sosem grzybowym. 


W Depo oferują dwa rodzaje knedla: z bułki lub z ziemniaków. Moim faworytem jest zdecydowanie ten pierwszy: lekki, puszysty i bardzo sycący. Miałem okazję spróbować też wersji ziemniaczanej, ale ze względu na to, że "klucha" była bardzo zbita i lekko twardawa nie posmakowała mi. Mięso idealnie kruche o bardzo wyraźnym smaku. Lekko ostre, ale doskonałe w smaku. Kawałki mięsa podane w pysznym, gęstym sosie, który doskonale współgrał z moim knedlem. Przeciwwagą dla sosu z gulaszu był dodatkowo zamówiony sos grzybowy. Zrobiony z prawdziwych grzybów zanurzonych w gęstym, śmietanowym sosie. 




Idąc dalej w kierunku rynku Starego Miasta możemy trafić do Restaurace u hroznu, która jest schowana w pawilonie handlowym zlokalizowanym w jednej z kamienic. Do wejścia do tej restauracji zachęciła nas reklama informująca, że danie dnia kosztuje 99 kc. Postanowiliśmy spróbować. Danie dnia, to podwójna pierś z kurczaka w panierce, podawana z frytkami. Danie ogromne. Otrzymaliśmy duży talerz po brzegi wypełniony frytkami, które były w całości przykryte kotletem. Mając dosyć stereotypowe skojarzenie: danie dnia = niska jakość zabraliśmy się do jedzenia. I tu zaskoczenie. Mięso świeże, kruche i soczyste. Panierka cienka i delikatna. Frytki z prawdziwych ziemniaków, usmażone na świeżym oleju: chrupiące i smaczne. Do tego dodatkowo zamówiona sałatka sezonowa (45 kc) dopełniła smaku.







Na deser wybraliśmy się do znajdującej się niedaleko Zapa Cafe.  Lokal o tyle ciekawy, że znajduje się w podziemiach kamienicy, ze starymi murami i ciekawymi sklepieniami na suficie. 





Bardzo smaczne, chociaż wyjątkowo słodkie ciastko miodowe oraz pyszna kawa latte stanowiły ukoronowanie pysznego obiadu.

Wycieczka do zeskiego Krumlova była z decydowanie udana. Zarówno pod względem wrażeń ze zwiedzania, jak również pod względem kolejnego spotkania z kuchnią czeską.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Chcesz podzielić się swoją opinią o lokalu?

Wypełnij formularz: http://www.smakosze.info/p/podziel-sie-opinia.html