NASI PARTNERZY

NASI PARTNERZY:

sobota, 18 października 2014

II Food Track Festiwal w Gdańsku



Smaki wprost z food trucków po raz drugi zawitały do Gdańska. Tym razem w Gdańsku pojawiło się 25 food trucków z całej Polski oferujących naleśniki, pierogi, hamburgery, jedzenie meksykańskie, frytki belgijskie, zapiekanki i ciasto kominowe. Czym charakteryzuje się food truck? Street food to nic innego, jak jedzenie przygotowywane często w prowizorycznych, małych stoiskach, podawane przechodniom wprost na ulicach.








Na początek frytki. Ale nie zwykłe, tylko belgijskie. Historia tego dania sięga roku 1781, kiedy to w Belgii zmarznięci mieszkańcy smażyli na głębokim tłuszczu (wołowym łoju) pokrojone w kształt małych rybek ziemniaki. Ale smażenie frytek na tłuszczu zwierzęcym a nie oleju to nie jedyny sekret ich wyglądu i smaku. Efekt końcowy jest wynikiem podwójnego ich smażenia w różnych temperaturach. Frytki wrzuca się najpierw na tłuszcz rozgrzany do 165 stopni, aż będą miękkie, ale blade i po odsączeniu zanurza się je po raz drugi w tłuszczu o temperaturze 190 stopni. Sprawia to, że frytki są miękkie w środku i chrupiące na zewnątrz.

Frytki belgijskie oferował m.in food track belgijki.pl. Trzeba przyznać, że wygląd i smak tych frytek jest niesamowity. Ziemniaki pokrojone w grube słupki, chrupiące i złociste na zewnątrz i fantastycznie miękkie w środku były po prostu doskonałe. Uzupełnieniem smaku był wspaniały sos czosnkowo - serowy.







Danie główne to hamburger wołowy, przygotowany wg receptury Beef'N'Roll - food trucka z Warszawy. Specjalnością  ich jest grillowana wołowina z pieczoną papryką, czerwoną cebulą duszoną w winie, guacamole oraz salsą z kolendrą. Danie oznaczone jako raczej ostre.

Muszę przyznać, że był to jeden z lepszych hamburgerów jaki jadłem w ostatnim czasie. Wierzcie mi, że jego smak jest lepszy niż niejednego hamburgera serwowanego w trójmiejskich lokalach stacjonarnych. Przede wszystkim mięso: duży i soczysty krążek grubo siekanej wołowiny. Do tego chrupiąca i smaczna buła oraz pyszne sosy i dodatki. Hamburger jest faktycznie ostry, ale w sposób który nie zabija smaku całej kanapki. Smak dania dłuuuugo jeszcze utrzymywał się w ustach przywołując w myślach miłe doznania kulinarne :)




Deser to węgierskie ciasto kominowe, znane również pod nazwą kurtosz lub trdelnik, które można kupić w Słodkiej Fabryczce. Nie ukrywam, że była to najmniej udana część dzisiejszego street food-owego obiadu. Wersja ciasta, którą jadłem dzisiaj ma niewiele wspólnego z węgierskim oryginałem. Zdecydowanie nie ten smak i nie ta puszystość upieczonego ciastka.
Drugi dzień ulicznego ucztowania troszkę rozczarował. Po pierwsze dlatego, że food trucki cieszące się największą popularnością dosyć szybko zakończyły sprzedaż ze względu na wyczerpanie się składników do dalszego gotowania. A po drugie dlatego, że drugiego dnia było ich mniej niż dnia pierwszego.

Kolejny dzień, to kolejne testowanie ulicznego jedzenia. Tyma razem tacos z grillowanym kurczakiem w wykonaniu gdańskiej pinaty. Pierwsze niemiłe zaskoczenie: pomimo tego, że impreza rozpoczęła się o godzinie 12:00 półtorej godziny później kucharze z pinaty dopiero rozpalali grilla. Na zamówione danie czekałem ponad 20 minut. 
Drugie niemiłe zaskoczenie: podane danie było zupełnie zimne. Zarówno mięso jak i placki kukurydziane. Smak dania również nie powalił na kolana. Kuchnia meksykańska to kuchnia mocno doprawiona. Tutaj wszystko było bez wyrazu: zarówno mięso jak i sos.
Natomiast po raz kolejny nie zawiódł Beef'N'Roll - dzisiaj burger autorski szafa kuchni, który był w smaku równie doskonały jak wczoraj.  Trzymam kciuki za powodzenie otwieranej niedługo w Warszawie burgerowni stacjonarnej. 




3 komentarze:

  1. Czemu nie było Wielkiej Buły?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzeba ich zapytać.

      Usuń
  2. Były Kultowe Zapiekanki :D

    OdpowiedzUsuń

Chcesz podzielić się swoją opinią o lokalu?

Wypełnij formularz: http://www.smakosze.info/p/podziel-sie-opinia.html