NASI PARTNERZY

NASI PARTNERZY:


niedziela, 1 lutego 2015

Kulinarna wycieczka po Warszawie

Wyjazd służbowy do Warszawy był również kolejną okazją do kulinarnej wycieczki po Warszawie. Dzień należy zacząć od śniadania. W poszukiwaniu baru trafiłem do lokalu Noodle World przy ul. Żelaznej. Lokal bardzo mało, lecz urządzony w sposób ciepły i przytulny. Po wejściu witają nas apetyczne zapachy świeżo przyrządzanych potraw.


Zamówiłem śniadanie tradycyjne: jajecznicę z trzech jaj, kilka kawałów mieszanego chleba z masłem i świeżo wyciskany sok z pomarańczy. Śniadanie pyszne i lekkie, a przy tym w wyjątkowo rozsądnej cenie. Zdecydowanie polecam ten lokal na miłe rozpoczęcie dnia.






Ristorante & Pizzeria Capri, zlokalizowane w C.H. Promenada, polecono mi jako jeden z lepszych lokali w okolicy. Właściciele lokalu reklamują go następująco: "Restauracja Capri to wyjątkowe miejsce w Promenadzie. W menu pełnym smaków, kolorów i zapachów można znaleźć najsmaczniejsze potrawy kuchni śródziemnomorskiej inspirowane włoską tradycją w oparciu o najnowsze trendy sztuki kulinarnej." Postanowiłem to sprawdzić. 
Do lokalu stosunkowo trudno jest trafić, ponieważ znajduje się na ostatnim piętrze centrum handlowego. Po wejściu naszym oczom ukazuje się bardzo przytulnie i ciepło urządzony lokal. Dużo jasnych kolorów, sporo bibelotów utrzymanych w wiejskim stylu. Karta stosunkowo krótka. Ceny zdecydowanie wysokie, jak na lokal usytuowany w centrum handlowym.

Zamówiłem przystawkę pod postacią focacci z tymiankiem oraz solą morską,  krem borowikowy, a także dwa dania główne: polędwiczki wieprzowe zawijane z szynką parmeńską podane z gnocchi oraz plastry polędwicy podane również z gnocchi.


 

 



Fociaccia była umiarkowanie smaczna, nie pomogła mu nawet oliwa. Placek był lekko gumowy. Posypanie placka suchym tymiankiem raczej mu zaszkodziło, niż pomogło. Krem borowikowy był tak naprawdę zupą pieczarkową z niewielkim dodatkiem borowików. Bardzo wodnista i zwyczajnie niesmaczna.

Dania główne w pierwszym odruchu zachwyciły swoim widokiem. Jednak ich wielkość w porównaniu do ceny pozostawia wiele do życzenia. Trzy niewielkie polędwiczki wieprzowe byłyby dobre gdyby nie fakt, że szynka parmeńska którą owinięto mięso podczas smażenia została wysuszona na wiór. Do tego podano 5 kuleczek gnocchi (całkiem smacznych) z niewielką ilością zgrilowanych  i przypalonych warzyw. W charakterze sosu podano gotowy bulion jednej z firm w postaci nieprzetworzonej, tj. wyciągnięto go po prostu z opakowania. Drugie z dan podano z gotowym sosem pieczeniowym i mrożoną marchewką ugotowaną na parze.

Zdecydowanie nie polecam!


Spacerując po warszawskim Starym Mieście szukałem przy okazji ciekawego lokalu, w którym można by było zjeść kolację. Po kilku "podejściach" wybór padł na lokal serwujący dania kuchni polskiej Z gara i pieca. Pierwszym powodem, który zdecydował o pozostaniu w lokalu był bardzo ciekawy i oryginalny wystrój. Zarówno ściany jak i krzesła oraz stoliki były pomalowane w bardzo ciekawy sposób. Drugim  była bardzo sympatyczna obsługa.

Kiedy padło pytanie co szef kuchni poleca młody kelner bez wahania odpowiedział, że pierogi. Specjalnością lokalu są pierogi z ciasta drożdżowego pieczone w piecu i wypełnione różnego rodzaju farszami. Wybrałem mix pierogów: wypełnione kapustą i pieczarkami, wołowiną, z kurczakiem i grzybami, z cheddarem i mozarellą oraz pestkami dyni, ze szpinakiem i mozarellą. Do popicia wybrałem czysty barszcz czerwony.

 

 


Zacznę od barszczu, ponieważ dawno nie jadłem w lokalu tak mocnej i wyrazistej w smaku zupy. Była doskonała pod każdym względem: koloru, aromatu i smaku. Jedynym jej minusem była ilość. Podana w kubku zdecydowanie za szybko się skończyła.

Pierogi były ogromne. Maksymalnie wypełnione farszem. Pomimo tego, że po zjedzeniu dania stwierdziłem, że jednak wolę klasyczne pierogi (są również w karcie) muszę uczciwie przyznać: danie było bardzo dobre. Smaczne ciasto, ciekawie smakujący farsz. 


Piec Smaki Starej Warszawy znajdujący się na Krakowskim Przedmieściu to lokal, który wybrałem na zjedzenie obiadu następnego dnia swojego pobytu w Warszawie. W sumie nie potrafię odpowiedzieć na pytanie: czemu ten lokal. Zarówno wygląd lokalu jak i jego obsługa raczej nie zachęcały do tego wyboru. Po zajęciu miejsca przy stoliku pierwszą rzeczą, która rzuciła się w oczy to spora liczba plam na obrusie. Hmmm... w zasadzie już to powinno zdyskwalifikować lokal jako miejsce, w którym należy się stołować. Zgodnie z założeniem, że skoro reprezentacyjna część lokalu jest brudna, to co jest zatem w kuchni?

Po zajęciu miejsca przy stoliku kilka minut nie byłem "niepokojony" przez kelnerkę, która była zajęta rozmową z koleżanką przy sąsiednim stoliku. Dzięki temu miałem okazję ocenić lokal: klimat w nim był zdecydowanie ponury. Ciemne zielone kafle z pieca na słupie w środkowej części lokalu, czerwone ściany, masywny bufet przy wejściu. Po kilku minutach otrzymałem w końcu kartę. Ceny stosunkowo wysokie, a karta zdecydowanie krótka.

Tym razem dwa dania: placek zbójnicki oraz polędwiczki wieprzowe w białym winie w sosie kurkowym.


 


Wielkim zaskoczeniem była szybkość podania zamówionych dań - odbyło się to niemalże zaraz po złożeniu zamówienia. Kiedy zobaczyłem wygląd potraw oraz poczułem ich smak - zaskoczenia już nie było. Dania były raczej odgrzewane niż przygotowywane na świeżo. Placek ziemniaczany był wypełniony może czterema kawałeczkami mięsa (za mięso nie uznaję kawałków tłuszczu, które się znalazły w potrawie) zanurzonymi w mocno syntetycznym w smaku sosie. Danie mięsne składało się z czterech niewielkich plasterków wysuszonej polędwiczki wieprzowej zanurzonej w nieapetycznej i wodnistej brei imitującej sos. Do tego podano trzy rodzaje surówek, które wyciągnięte z lodówki nie zdążyły jeszcze dojść do temperatury pokojowej. Wycenienie tak podanego dania mięsnego na 38 zł uważam za sporą przesadę.  

Zdecydowanie nie polecam!









Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Chcesz podzielić się swoją opinią o lokalu?

Wypełnij formularz: http://www.smakosze.info/p/podziel-sie-opinia.html