NASI PARTNERZY

NASI PARTNERZY:


sobota, 11 czerwca 2016

Pousada Kumaki... rozczarowanie w rytmie samby

Pousada Kumaki reklamuje się jako restauracja serwująca dania kuchni brazylijskiej. Ogromna drewniana hala lokalu mieści kilkanaście stolików oraz wielki grill. W sąsiedztwie lokalu znajduje się szkółka jazdy konnej. 

Pretekstem do odwiedzenia lokalu w Bąkowie pod Gdańskiem był voucher na kolację dla dwóch osób. Pomimo tego, że w karcie dań jest kilkanaście potraw inspirowanych kuchnią brazylijską zostaliśmy przekonani w lokalu do zamiany posiadanego vouchera na kolację na churrasco czyli "brazylijskiego grilla". Grillowane mięsa są podstawą kuchni regionu. Nie oceniam czy była to dobra zamiana: ostatecznie to właścicielom restauracji powinno zależeć na jak najlepszym zaprezentowaniu się potencjalnym gościom.



W ramach brazylijskiego grilla otrzymaliśmy pięć rodzajów grillowanych mięs (antrykot marynowany w świeżym czosnku, pierś z kurczaka zawijana w boczku wędzonym, karkówka wieprzowa, biała kiełbasa, kurze serca) oraz dodatki: smażone banany, polenta kukurydziana, brazylijski winegret z limonką, sałata z lekkim dressingiem. Dwóch dań, które były gwarantowane nie było: picanha czyli steka z wołowiny długo dojrzewającej oraz grillowanego ananasa z cynamonem i cukrem. Zamiast tego otrzymaliśmy wykonane w lokalu chipsy ziemniaczane oraz połówki ziemniaka z masłem.







Mięsa były kompletnie jałowe w smaku i nie doprawione. Brakowało w nich wszystkiego, łącznie z solą. Karkówka była mocno przerośnięta tłuszczem. Zdecydowany minus za to, że zabrakło  podczas kolacji gwarantowanego w menu grillowym szlachetnego mięsa, czyli picanha.

Dodatki zaoferowane przez właścicieli w ramach kolacji również były słabe. Ogromne ziemniaki podane w mundurkach były najzwyczajniej w świecie niesmaczne i niejadalne. Robione w lokalu chipsy ziemniaczane zostały zbyt mocno zrumienione, przez co były twarde i gorzkie. Sałata została podana tylko z dodatkiem gotowej przyprawy maggi, która - jak dla mnie - kłóciła się ze smakiem warzywa. Dosyć ciekawie smakowała polenta kukurydziana (usmażone paluszki zrobione z mąki kukurydzianej) oraz smażone banany.



Deser był najbardziej udanym daniem wieczorem. Pyszny i delikatny crème brûlée osłodził nasz zawód związany z kolacją.

Kolacja była dla nas sporym rozczarowaniem. Spodziewaliśmy się posmakowania kuchni regionu, a otrzymaliśmy dania jałowe i nijakie w smaku. Jak dla nas: nie polecamy.

Koszt posiłku dla dwóch osób: 160 zł



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Chcesz podzielić się swoją opinią o lokalu?

Wypełnij formularz: http://www.smakosze.info/p/podziel-sie-opinia.html