NASI PARTNERZY

NASI PARTNERZY:


"Baba Chanel" w Teatrze Wybrzeże

Dzisiaj trochę nietypowa recenzja. Nietypowa dlatego, że zazwyczaj piszę o strawie dla ciała, a dzisiaj będzie o strawie dla ducha.

Wieczór upłynął pod znakiem "Baby Chanel" brawurowo zagranej na deskach sceny Teatru Wybrzeże w Gdańsku.

Rozbłyskają światła i naszym oczom ukazuje się pięcioro mężczyzn ubranych w kolorowe, trochę kiczowate stroje  (suknie i kokoszniki na głowach) przyjmujących gromkie brawa rozbrzmiewające w tle. Dowiadujemy się, że własnie zakończył się kolejny, tym razem jubileuszowy koncert inwalidek śpiewających w zespole Olśnienie, a same pieśniarki świętują dziesięciolecie istnienia swojego zespołu na zapleczu w Domu Kultury Stowarzyszenia Głuchoniemych gdzieś w Rosji. Podczas trwania przygotowań do imprezy jubileuszowej z rozmów dowiadujemy się, że "panie" są w wieku mocno emerytalnym (najstarsza za kilka dni kończy 90 lat), a z wzajemnych uszczypliwości których sobie nie szczędzą możemy wywnioskować, że nie darzą się wzajemną sympatią. Trwa impreza, leje się alkohol, rozwiązują się języki. Pomimo tego, że już wiemy że panie nie potrafią śpiewać bawimy się ich fascynacją własnym "talentem" i snuciem artystycznych planów na przyszłość. Śmiejemy się do łez. Pojawia się dużo młodszy szef zespołu , który utwierdza emerytki w przekonaniu że są najlepsze i pozwala się kokietować przez dużo starsze od siebie pieśniarki. Wzbudza to kolejne fale śmiechu. Kiedy już zabawa trwa w najlepsze i  ubyło sporo alkoholu szef zespołu informuje pieśniarki, że idzie nowe i przedstawia im nową członkinie zespołu - tytułową babę Chanel. Baba Chanel jest młodą i bardzo atrakcyjną emerytką, która potrafi śpiewać. Ma zostać twarzą zespołu, a dotychczasowe pieśniarki maja iść w cień. Pomimo wzajemnej niechęci do siebie jednoczą siły i buntują się przeciwko temu...

"Baba Chanel" jest sztuką, która porusza trudne tematy starości i  samotności, a także poszukiwania własnej definicji szczęścia i sensu życia. Bawiąc i śmiejąc się z wzajemnych uszczypliwości, których "panie" sobie nie szczędzą, a także z kokietowania przez nie dużo młodszego szefa zespołu zaczynamy rozumieć, że niezależnie od wieku każdy ma prawo do miłości i do szczęścia. Dociera do nas, że niezależnie od wieku każdy z nas ma swoje marzenia i pragnienia, które nawet jeśli wydają się innym banalne i śmieszne, dla nas są istotą życia i sensem naszego funkcjonowania w świecie. Uzmysławiamy sobie, że każdy z nas ma prawo walczyć o to, żeby móc wyrazić siebie i być przez to w pełni szczęsliwym.

Zdecydowanie warto zobaczyć.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Chcesz podzielić się swoją opinią o lokalu?

Wypełnij formularz: http://www.smakosze.info/p/podziel-sie-opinia.html